• Wpisów:150
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:39
  • Licznik odwiedzin:4 883 / 1889 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Skąd wiesz że mnie kochasz?
- A skąd wiesz że Cię dotykam?
- Czuję to!
- No właśnie <3
 

 
- Wierzysz w prawdziwą miłość? Zapytała dziewczyna
- wierzę!
- Spotkałeś już swoją? Zapytała ponownie dziewczyna
- Tak! Moja stoi przede mną i zadaje mi pytania...
- Jak to?
- No tak to! a teraz już bądź cicho, bo ja muszę Ci coś powiedzieć!
- Co takiego? Zapytała dziewczyna
- Jesteś całym moim światem i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie!
 

 
To było trochę dziwne. Tak umierać sobie, uśmiechając się promiennie do wszystkich, umierać wewnętrznie i samotnie.
Tak dziwnie.
 

 
Po mimo ze narzekamy na brak szczęścia, na złe traktowanie nie stosowne zachowanie drugiej osoby, w momencie kiedy mamy możliwość na skok w bok uświadamiamy sobie ze nie chcemy nikogo innego ze ten brak szczęścia jest dla nas więcej wart niz chwila uniesienia.
 

 
Widzisz, to tutaj jest pogrzebane sedno sprawy, ja nie jestem typowym mężczyzną, jestem delikatny oraz wrażliwy na otoczenie, a przede wszystkim na słowa, na dotyk, na zapach, na czyjeś zainteresowanie, na smak, na eteryczność. To moje przekleństwo i wybawienie w jednym.
 

 
Pamiętam Cię jak dzisiaj jesienny poranku
Skąpany w umierającym letnim słońcu
Pachnący kawą i tanimi papierosami
Wypełniony wszystkim i niczym
Ze wspomnieniem lata i zapowiedzią zimy.
Ciepły, ale z gorzkim posmakiem chłodu.
Wspaniały w swej prostocie.
Piękny w swej zawiłości.

I nikt nie chciał Ciebie nawet wtedy
otworzyć.
Nikt nie chciał nawet przeszkadzać.
Tylko się w Tobie zakochać, oszaleć.
I palić się w tym ciepłym słońcu.
Umierać w chłodnym powiewie wiatru.
Kochać Cię i być kochanym przez Ciebie.
Wpatrywać się w pustkę i coś widzieć.
I być jedną zamkniętą w czasie chwilą.
 

 
Jestem dobry w wyobrażaniu sobie tego, co nie istnieje.
 

 
Nie bój się ludzi, którzy nie mają serca. Bo to znaczy, że pewnie ktoś im je odebrał, rozszarpał na kawałki. Trzeba im po prostu pomóc je poskładać do kupy.
 

 
Momentami nie wytrzymuję, łzy stają się codziennością ukrywaną pod wymuszonym uśmiechem, tylko po to by nikt nie pytał co się dzieje. Choć czasem tak idealnie udaję szczęśliwą dziewczynę, dla której życie jest czymś cudownym, to z dnia na dzień kruszę się coraz bardziej. Może niepotrzebnie, bo przecież mam wszystko co najważniejsze, ale zrozum, brakuje mi oddechu, Jego oddechu zadedykowanego tylko dla mnie. Brakuje mi ciepła tych dłoni, Jego głosu i zapachu, małego 'tęsknię' w wiadomości, dzięki któremu uśmiech na twarzy był przyjemnością..

 

 
Prawda boli, szczerość rani, kłamstwo uzależnia.
 

 
Kolejny poranek, kiedy powinnam dostać pochwałę, że nadal żyję. Nie zagłodziłam się, nie utopiłam w wannie, nie wzięłam nic na sen i nie zapiłam tego wódką. Nie zapiłam się tak ogólnie, nie wlazłam pod pędzący autobus. Kolejny poranek kiedy moi przyjaciele i moja rodzina powinni przysłać mi wielki bukiet kwiatów z karteczką: Jesteśmy dumni, że sobie radzisz.
 

 
W moim innym świecie możemy gadać do rana, rozumiesz mnie bezsprzecznie i jemy wspólne śniadania.. należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania i czujemy się bezpiecznie jakby cały świat był dla nas...

 

 
Ojć : c
 

 
HaHa.. mickey mouse
 

 
Jesteś sobą, jesteś dla mnie ważną osobą. Jesteś romantyczny, nie jesteś krytyczny. Jesteś zabawny, jesteś dla mnie idealny. Jesteś moim narkotykiem, jesteś mego serca biciem. Jesteś moim uzależnieniem, jesteś moim natchnieniem. To o Tobie te wszystkie wiersze piszę, żebyś był przy mnie - tylko na to liczę..
 

 
Tak to w życiu bywa, że chłopak, którego potajemnie kochasz, o Twoich urodzinach zapomina. Po nocach szlochasz, bo na wiadomości od Ciebie nigdy nie odpisuje. Przestań oszukiwać samą siebie. To dupek, palant, idiota, który na pewno Cię nie kocha.
 

 
Tyle wspólnych chwil, tyle przebytych ze sobą mil. Tyle radości i nie dostrzegałam tej miłości. Może zwariowałam, ale przecież gdy płakałam, Ty mnie pocieszałeś. Często rozśmieszałeś, ciągle o tym myślałam, aż nareszcie zrozumiałam: Kocham Cię!
 

 
Małe to miasto. Małe i nieprzyjemne. Ludzie też nieprzyjemni. Ciągle tylko ci sami ludzie, te same krzywe spojrzenia, te same szepty za plecami, te same noże, czekające na swój moment, żeby wbić się w plecy. Smutna sprawa. Ale co tam, trzeba się pocieszyć tym, że może tylko w tym mieście tak się smutne sprawy mają. Może gdzie indziej będzie lepiej, co? Mam nadzieję.
 

 
Była tylko ona. Zatracił się w niej, utonął całkowicie.
Były tylko jej oczy, w których widział wszystko, czego ona pragnęła.
Był tylko chłód jej dłoni, wdzierający się pod koszulę.
Był tylko zapach jej perfum, mącący w głowie, sprawiający, że potrafił skupić się tylko na niej.
Była tylko ona. I on. Razem.
Pośród bezdźwięcznej muzyki oddechów i snów,
które stały się realne.

Nic nadzwyczajnego.
Ale tam była ona.
To musiało być inne.
 

 
Ostrze rozcięło skórę. Czerwony kwiat wykwitł na nadgarstku, rozrastał się co raz bardziej i bardziej. Ból rozlewał się po ciele, przyćmił na chwilę wszystko, cały świat. Był tylko on. Tylko ból. Wypalający samotność, wypalający pustkę. Był tylko ból. Płomienie, pochłaniające jego myśli. Był tylko ból. I krew, spadająca na ziemię, mieszająca się z błotem.
Był tylko ból.
 

 
Otworzył drzwi. Zobaczył ją, stała na progu w swojej ulubionej jasnoniebieskiej sukience.
- Przepraszam, że nie oddzwoniłem, ale telefon mi ostatnio wariuje - rzucił bez zastanowienia. Kłamał. Nie oddzwonił tylko po to, żeby jeszcze raz ją zobaczyć, żeby znowu pojawiła się w tych drzwiach i żeby znowu uśmiechnęła się tak jakoś inaczej niż wszyscy.
- Telefony mają to do siebie, że wariują - odpowiedziała, kręcąc głową. Tak, zdecydowanie. Nie tylko telefony. Niektórzy wariują na punkcie innych. Na przykład on.
- Ludzie też - westchnął, patrząc jej w oczy. - I pogoda.
 

 
Pachniała jak tuberozy. Usta miała ciągle wygięte w tym jej uśmiechu, którego nie dało się pomylić z żadnym innym. A on patrzył. Wpatrywał się w jej zielone oczy, w których melancholia tańczyła walca. Wcześniej zdawał się tego nie zauważać. Albo może jej tam nie było? Może dopiero niedawno ona tam zamieszkała? Może to dlatego te jej śliczne oczy są tak podkrążone? Może to dlatego była jakaś nierozmowna? Może to dlatego wydawała się bardziej krucha niż zwykle?
- Zgubiłam coś - mruknęła, przerywając niezręczną ciszę. Trzymała w dłoniach jego ulubiony kubek z jej ulubioną herbatą.
- Gdzie to ostatnio widziałaś? - zapytał odruchowo.
- Nie mam pojęcia. Dopiero teraz się zorientowałam - wypiła trochę herbaty, po czym odłożyła kubek na stół, wlepiła wzrok w parę, unoszącą się nad naczyniem. - Wiesz... Ludzie gubią różne rzeczy. Klucze, telefony, krawaty, skarpetki, długopisy...
Znów spojrzała mu w oczy.
- A ja zgubiłam siebie.
-------------
Ale ten Kłos jest przystojny <3
 

 
Podniósł wzrok. Przed nim stała miłość jego życia. Ona. Najpiękniejsza. Najlepsza. Jego. Może i z biegiem lat skóra była bardziej pomarszczona, wargi spierzchnięte częściej niż zwykle. Może nogi już nie te, ale oczy wciąż miały ten sam blask, w którym zakochał się przy ich pierwszym spotkaniu. Tyle lat razem. Tyle świąt i zabaw. Tyle zwykłych posiłków i nocy obok siebie. Tyle trudnych burzliwych dni i tyle słonecznych chwil. A ona wciąż ta sama. Ona. Najpiękniejsza. Najlepsza. Jego.
Zbliżył się to niej i uśmiechnął się. Ona odwzajemniła uśmiech i z młodzieńczym wstydem zarumieniła się. Zawadiacko dał jej lekkiego kuksańca . Oboje wybuchli śmiechem, który echo poniosło hen hen.

A potem?

A potem słonie ruszyły wolnym tempem w stronę zachodzącego słońca.
  • awatar almenamars: <strong><a href="http://www.linksoflondoncheap.top/jp/">ロンドンのジュエリーのリンク</a></strong> | <strong><a href="http://www.linksoflondoncheap.top/jp/">ロンドンの卸売のリンク</a></strong> | <strong><a href="http://www.linksoflondoncheap.top/jp/">ロンドン販売のリンク</a></strong><br> <title>ロンドンのジュエリー卸売の安いリンク</title> <meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8" /> <meta name="keywords" content="ロンドン卸売のリンク、ロンドンの販売のリンク、ロンドンコンセントのリンク、ロンドンの安いリンク、ロンドン甘いブレスレットのリンク、ロンドン友情のブレスレットのリンク、ロンドンの魅力のリンク、ロンドン時計のリンク" /> <meta name="description" content="ロンドン販売の安いリンクの巨大な範囲オンライン、高品質の英国ロンドンコンセントの最高のリンク、短納
  • awatar almenamars: [b]<a href="http://jp.replicawatcheshet.com/%E3%83%AC%E3%83%97%E3%83%AA%E3%82%AB%E3%82%AA%E3%83%BC%E3%83%87%E3%83%9E%E3%83%94%E3%82%B2-c-1.<strong><a href="http://jp.replicawatcheshet.com/%E3%83%AC%E3%83%97%E3%83%AA%E3%82%AB%E3%82%AA%E3%83%BC%E3%83%87%E3%83%9E%E3%83%94%E3%82%B2-c-1.html">オフショアオーデマピゲロイヤルオーク</a></strong><br> <strong><a href="http://www.replicawatcheshet.com/jp/%E3%83%AC%E3%83%97%E3%83%AA%E3%82%AB%E3%82%AA%E3%83%BC%E3%83%87%E3%83%9E%E3%83%94%E3%82%B2-c-1.html">オフショアオーデマピゲロイヤルオーク</a></strong><br>
  • awatar almenamars: <strong><a href="http://www.fenoku.net/jp/">レプリカ時計</a></strong><br> <strong><a href="http://jp.fenoku.net/">レプリカ時計</a></strong><br> <strong><a href="http://www.fenoku.net/jp/">レプリカ時計</a></strong><br> <br> <title>レプリカA.ランゲ&ゾーネ</title> <meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8" /> <meta name="keywords" content="A.ランゲ&ゾーネ、レプリカA.ランゲ&ゾーネ" /> <meta name="description" content="" /> <meta http-equiv="imagetoolbar" content="no" /> <base href="http://jp.fenoku.net/" /> <link rel="canonical" href="http://jp.fenoku.net/aランゲ&ゾーネ-c-1151.html" /> <link rel="stylesheet" type="text/css" href="http://jp.fenoku.net/includes/templates/polo/css/style_imagehover.css" /> <link rel="stylesheet" type="text/css" href="http://jp.fenoku.net/includes/templates/polo/css/stylesheet.css" /> <link rel="stylesheet" type="text/css" href="http://jp.fenoku.net/includes/template
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (42) ›
 

 
Nie ma większego szczęścia niż to szczęście podarować drugiemu człowiekowi, koniec kropka.
 

 
MIŁOŚĆ TO ŚCIEMA, MIŁOŚCI NIE MA, SĄ TYLKO GŁUPIE ZAUROCZENIA.
 

 
Nie otworzył oczu, kiedy łóżko zaskrzypiało pod jej ciężarem. Wgramoliła się jakimś cudem za jego plecy, położyła się od strony ściany. Czuł jej rozgrzany oddech na karku. W głowie mu szumiało. Wypił za dużo, zdecydowanie. Miał ochotę zapalić. Wiedział, co za chwilę się stanie. Wiedział, że ona też wypiła za dużo. Cholera.
Co stało się później? Dobre pytanie. Nie zauważył nawet momentu, w którym jej oddech zamienił się w dotyk. Nie zauważył, kiedy objął jej wargi swoimi. Nie zauważył tego, co było później. Nie zauważył jej uczuć i tego, że była spętana przez alkohol i długo ukrywane pożądanie. Albo nie chciał zauważyć...
Wszystko, co wtedy się stało było puste. W jego ruchach nie było uczuć. Emocje... Emocje sam wywołał. Wyobraził je sobie i urzeczywistnił.
A potem był ból i wyrzuty sumienia. Jego sumienie i jej ból. Bo to była iluzja, którą on stworzył, złączona z jej uczuciem. Ułuda. Nic więcej.
 

 
Chciałbym Cię mieć w domu na jesień. I pisać do Ciebie listy szeptem. I słuchać jak patrzysz w sufit, myśląc nad tym, że pięknie jest. I zamykać Twoje oczy swoimi ustami. I usypiać Cię swoim oddechem. I grać Ci na gitarze, śpiewać ulubioną piosenkę. I pisać o Tobie wiersze. I uciec z Tobą gdzieś.
I żyć.
 

 
Bo ja jestem ten...
Który kobiecie,
zamiast róży
woli podarować książkę.
Typ melancholika
który krzyczy
milcząc....